Artykuły
Kategorie
Tereny
Nowości
- Lot nad kukułczym gniazdem
- Skały Podlesickie
- Enduro, wersja deluxe
- 9° Celsjusza
- Jurajska masakra
- Bagna i mgły
- Tenczynek i dalej
- Ognisko integracyjne
- Wycieczki pieszo rowerowe
- Potrójne dostrajanie
Linki
- all-mountain.pl
- bikeboard.pl
- bikertrzebinia.pl
- emtb.pl
- enduroriderz.pl
- ghetto-freeriders.blog.pl
- onthebike.com
- rower.com
- southbike.pl
Archiwa
- lipiec 2008
- czerwiec 2008
- maj 2008
- kwiecień 2008
- marzec 2008
- luty 2008
- grudzień 2007
- listopad 2007
- październik 2007
- wrzesień 2007
- sierpień 2007
- lipiec 2007
- czerwiec 2007
- maj 2007
- kwiecień 2007
- marzec 2007
- luty 2007
Wyszukaj
Kontakt
Tenczynek i dalej Jura Krakowsko-Częstochowska
W sobotę wybrałem się na rower około 15.00, z zamiarem objechania okolicznych ścieżek, skończyło się na przyzwoitym wyniku około 65 km i powrocie pociągiem z Krzeszowic… Przy okazji niejako znalazłem niesamowitą wprost ścieżkę po drodze do Lipowca. Aż wstyd się przyznać, że ścieżka ta to… żółty szlak pieszy, a mi jakoś nigdy wcześniej nie przyszło do głowy aby go nieco mocniej sprawdzić. Może dlatego, że zawsze jeździłem ciekawym dość szlakiem rowerowym przez Libiąż, który jednak mimo że znacznie dłuższy, może się schować w porównaniu do nowo odkrytego fragmentu. Ale idąc po kolei: zacząłem w Jaworznie, skąd dojechałem do Byczyny i wsiadłem w zielony szlak rowerowy. Początek tego szlaku jest nudny jak flaki z olejem, tzw. rowerowa autostrada - szeroki dukt leśny, w dodatku ktoś mądry postanowił utwardzić i tak bardzo dobrą drogę. Mam nadzieję, że tego nie wyasfaltują. Na szczęście w rejonie Osiedla Stella w Chrzanowie zaczyna robić się ciekawiej, pojawiają się pierwsze fragmenty singli. Radzę w tym rejonie nie pędzić na złamanie karku, tylko wypatrywać żółtego szlaku pieszego. Zaczyna się niepozornie, lecz już po chwili jedziemy dnem nieziemskiego wąwozu, wąską ścieżyną tuż nad strumyczkiem. Po kilkuset metrach sielskiego pedałowania szlak zaczyna trawersować strome zbocze wąwozu, kończą się przełożenia, rośnie ilość błota, trzeba zejść z roweru - mijamy ukryte w korzeniach drzewa źródełko. Po nim jeszcze kilkadziesiąt metrów ostrego pedałowania do góry i zaczyna się druga część atrakcji. Mocno opadający w dół wąziutki i gładki singiel, urozmaicony jedną czy dwoma hopkami. Końcówka jest naprawdę stroma, dodatkowo na ścieżce woda wyżłobiła głębokie koleiny. Dalsza część szlaku, którą dojeżdżamy do samego zamku Lipowiec, nie podnosi już aż tak poziomu adrenaliny, ale fragment prowadzący przez rezerwat Bukowica jest ciekawy i bardzo ładny. Do zamku w Rudnie można dostać się na wiele sposobów, dobrym rozwiązaniem jest trzymanie się dalej żółtego szlaku pieszego, ze względu na bardzo ciekawy zjazd do Wąwozu Simota. Po dojechaniu do Regulic zmieniamy szlak żółty na czarny rowerowy - raczej asfaltowy, ale atrakcyjny widokowo. Z zamku Tęczyn mocny zjazd w dół, w stronę Tenczynka i czerwonym szlakiem rowerowym do samego dworca PKP w Krzeszowicach. Fragmentu Lipowiec - Krzeszowice nie opisywałem zbyt dokładnie, ale nie ma w nim nic specjalnego (oprócz Wąwozu), jest po prostu przyjemny. Reasumując - każdemu mogę polecić tę trasę. Zapraszam do galerii…
Trasa: Jaworzno - Jaworzno Byczyna - Chrzanów Os. Stella - Rezerwat Bukowica (Zagórze) - Zamek Lipowiec (Wygiełzów) - Wąwóz Simota (Regulice) - Nieporaz - Zamek Tęczyn (Rudno) - Tenczynek - Krzeszowice - - Jaworzno Szczakowa - Jaworzno (~65 km)
Kategorie: Wycieczki rowerowe
Skomentuj (2)
30 maj 2008, 00:25
Ognisko integracyjne
Miałem ambitny plan. Wyjechać z domu, pokręcić przez Lipowiec, Tenczynek, i jakieś dolinki do Krakowa, wrócić pociągiem. W tym momencie odezwał się do mnie Keny z Biker Trzebinii:
keny (BT):
czesc, robimy ognicho i prawdopodobnie pieczone nad zalewem chechlo jutro jak bedzie pogoda, moze wpadniesz/wpadniecie ? :>
Plan się posypał. Wpadniemy. Na szczęście szybko powstał plan B - wstanę rano, zbiorę jakąś ekipę, pojedziemy na Tenczynek i w drodze powrotnej wpadniemy na ognisko. Start zakładałem o 10.00, potem przestawiłem na jedenastą, koniec końców ekipa nie wyrażała chęci, a ja wstałem o dwunastej z minutami.
Plan się posypał. Jednak nie było tak dobrze, trochę jazdy musiało być. Wymyśliłem, aby pojechać sobie do Byczyny, tam wsiąść w zielony rowerowy szlak i dojechać aż nad Chechło, tak aby zminimalizować ilość asfaltu na trasie. Wyszło niestety tak, że sztywniaki z którymi jechałem (fajna nazwa dla właścicieli hardtaili :D), gdy tylko zobaczyli asfalt, zaczęli tak ciąć, że szlak momentalnie zgubiliśmy. Potem się znalazł, niestety jakoś tak wyszło że pojechaliśmy w złą stronę i rezultacie zrobiliśmy kółko. Nad Chechło dojechaliśmy w końcu szosą.
Plan się posypał. Może wreszcie dwa słowa o samym ognisku - z inicjatywy BT miało integrować BT z jaworznickimi riderami i z KTK Chrzanów. Z naszej strony integracja wyszła, przyjechaliśmy w cztery osoby, KTK stawiło się w nieco mniejszym składzie. Impreza jako taka była bardzo przyjemna. Posiedzieliśmy, pogadaliśmy, pojedliśmy. Zbierać zaczęliśmy się około godziny 22.00, z zamiarem spokojnego dojechania do domów, niestety po drodze, niejako przy okazji, zatrzymała nas policja.
Plan się posypał. Na szczęście skończyło się na pouczeniu ;)
Zapraszam do ogniskowej (ognistej?) galerii.
Trasa: Jaworzno - Jaworzno Byczyna - Chrzanów - Chrzanów - Piła Kościelecka (zalew Chechło) - Chrzanów - Jaworzno (~53 km)
Kategorie: Blog
Skomentuj (5)
23 maj 2008, 22:39
Wycieczki pieszo rowerowe Beskid Mały
Zachodnia część Beskidu Małego to maciupeńki fragment gór wciśnięty między Bielsko Białą na zachodzie i dolinę rzeki Soły na wschodzie. Właśnie w tym malutkim fragmenciku znajduje się najwyższy szczyt całego Beskidu Małego - Czupel (933m), a oprócz niego jeszcze kilka szczytów wznoszących się na ponad 800m. To wszystko sprawia, że szlaki są tam z reguły bardzo strome. Właśnie w takiej scenerii miałem przyjemność jeździć na rowerze. Wszystko zaczęło się około 9 rano, gdy na dworcu w Bielsku-Białej wysypaliśmy się w 5 osób z pociągu. Na peronie czekało na nas jeszcze dwóch kumpli i po krótkiej wymianie uścisków dłoni i zdań ruszamy w trasę. Przy tak wielkiej grupie wszystko idzie dość wolno - zanim wjeżdżamy w teren zaliczamy jeszcze po drodze kilka sklepów. W końcu zaczyna się teren, a wraz z nim pchanie. Podejście na Gaiki od strony Straconki jest masakryczne, ale patrząc z szerszej perspektywy wcale nie takie złe. Ale nie uprzedzajmy faktów, jak mawia pan Wołoszański. Z Gaików czeka na nas zjazd na przełęcz U Panienki - na początku łatwy i szybki, końcówka natomiast stroma i mocno kamienista - wystarczająco aby zabarwić mi kolano i goleń na żywy czerwony kolor ;) Z przełęczy zaglądamy do Źródła Maryjnego - prowadzi tam wąska, stroma i bardzo techniczna ścieżka, w większości do przejechania, choć nie ma to większego sensu - za parę minut i tak pchamy rowery do góry. Tuż przed Hrobaczą Łąką poważna awaria - Kamil traci tylny hamulec. Na szczęście śrubkę trzymającą klocki w zacisku da się zastąpić odpowiednio spreparowaną i skróconą szprychą. Zjazd z Hrobaczej jest rewelacyjny, 5km grzania w dół, nie jest ani zbyt trudno, ani zbyt łatwo, po prostu miód. Po tym odcinku trzeba dopchać się asfaltem do Międzybrodzia Bialskiego. Tam z chmur towarzyszących nam już od Hrobaczej Łąki zaczyna padać deszcz. Dodatkowo, czerwony szlak, którym pchamy się (dosłownie) pod górę jest niesamowicie stromy. Jedyne pocieszenie to to, że szybko nabieramy wysokości. Deszcz także szybko się kończy, i już w suchych warunkach możemy podziwiać panoramę rozpościerającą się ze szczytu Czupla. Zjazd z tej góry jest szeroki i łatwy, choć, jak udowadnia Adrian, można zgubić na nim łańcuch ;) Po przerwie technicznej napieramy na Magurkę Wilkowicką. W schronisku ciepła herbatka i jedzonko - kiełbasa na gorąco pozytywnie mnie zaskoczyła - szczególnie jeśli chodzi o jej ilość. Po za tym wszystko w górach smakuje lepiej ;) Z Magurki błyskawicznym czerwonym szlakiem mkniemy do Wilkowic i dalej szosą do Bielska. A tam, przemiła pani o metalicznym głosie informuje, że pociąg do Katowic jadący planowo o 20.00 jest opóźniony o 50 minut… Zawiało grozą, na szczęście kolejny skład (z 20.10) był podstawiany w Bielsku i ruszył bez opóźnień… Zapraszam do galerii.
Trasa: Bielsko-Biała - Straconka -Gaiki - Przełęcz U Panienki - Hrobacza Łąka - Porąbka - Międzybrodzie Bialskie - Czupel - Magurka Wilkowicka - Łysa Przełęcz (Siodło) - Wilkowice - Bielsko-Biała (~43km)
Ciekawe linki:
Galeria Tomka: http://all-mountain.pl/zdjecia/g28/index.html
Galeria Marcina: http://picasaweb.google.co.uk/marcingilner/GRyPoRazKolejny
Galeria Kamila: http://picasaweb.google.com/kamo6061/BeskidMaY11Maja2008
Galeria Roberta: http://picasaweb.google.pl/robert.bista/BaskidMaY110508
Kategorie: Wycieczki rowerowe
Skomentuj (5)
14 maj 2008, 22:56