Artykuły
Kategorie
Tereny
- Beskid Śląski
- Beskid Żywiecki
- Beskid Mały
- Beskid Makowski
- Jaworzno i okolice
- Jura Krakowsko-Częstochowska
- Suwalszczyzna
- Szosa
Nowości
- Ostatnie tchnienie lata?
- Lokalne szutry
- To se ne vrati
- Chill out
- AM weekend
- Beskid Mokry
- Lot nad kukułczym gniazdem
- Skały Podlesickie
- Enduro, wersja deluxe
- 9° Celsjusza
Linki
- all-mountain.pl
- bikeboard.pl
- bikertrzebinia.pl
- emtb.pl
- endurorider.blogspot.com
- enduroriderz.pl
- ghetto-freeriders.blog.pl
- onthebike.com
- rower.com
- southbike.pl
- wirtualny.cieszyn.pl
Archiwa
- październik 2008
- wrzesień 2008
- sierpień 2008
- lipiec 2008
- czerwiec 2008
- maj 2008
- kwiecień 2008
- marzec 2008
- luty 2008
- grudzień 2007
- listopad 2007
- październik 2007
- wrzesień 2007
- sierpień 2007
- lipiec 2007
- czerwiec 2007
- maj 2007
- kwiecień 2007
- marzec 2007
- luty 2007
Wyszukaj
Kontakt
To se ne vrati Beskid Śląski
Podobno jeden kilometr nowego szlaku jest lepszy niż dziesięć kilometrów znanego. Prawdę powiedziawszy, z perspektywy tygodnia czasu od ostatniego wypadu, chyba wolałbym jednak śmignąć czymś znanym, ale ciekawym. Chociaż… pewnie teraz bym już tego nie pamiętał. Trasa była pętelką z Wisły do Wisły, gdzie zostawiliśmy samochód. Sam początek to niebieski szlak z Wisły Dziechcinki pod Stożek, na który wdrapaliśmy się szlakiem żółtym i dalej czerwonym. Ze Stożka fajny fragment na Kiczory, i tutaj największa zmiana - zamiast czerwonym dalej, w stronę Kubalonki, pojechaliśmy żółtym szlakiem w stronę Istebnej. Szlak jest taki sobie, chociaż na pewno jest w nim coś przez co może się podobać. Początek lekko techniczny, po mocno siedzących w ziemi kamieniach, a dalej niesamowicie szybka, gładka stokówka. W ostaniej chwili przed Istebną porzuciliśmy ją na korzyść opadającego łagodnie w dół asfaltu, który kończył się nieczynnym przejściem granicznym, i wylądowaliśmy w Bukovcu. Tam popas przy taniej jak barszcz herbacie i dalsza jazda, która wybitnie nie przypominała tego co zwykłem nazywać jazdą po górach. Asfalt. Dużo asfaltu. I w dodatku zdecydowanie pod górę. Po jakimś czasie asfalt zmienił się w szutrówkę, raz lepszej, raz gorszej jakości, która ciągnęła się i ciągnęła… Na szczęście, na końcu podjazdu czekała na nas piękna panorama części czeskich Beskidów, oraz szybki zjazd… szutrówką. W pobliżu Stożka odbiliśmy na polską stronę, i wróciliśmy zapomnianym nieco niebieskim szlakiem do Wisły. Początek szlaku to fajny kamienisty singiel, schowany w lesie tak, że nie raz nie widać co czai sie za zakrętem. Niestety, zamiast jak normalni ludzie trzymać się szlaku, zostawiliśmy go na rzecz jakiejś paskudnej drogi zwózkowej - która była i tak ciekawsza jak czeskie asfalty. Reasumując - polskie szlaki i czeskie widoki - świetna sprawa, wielkie ilości asfaltu i szutrówek - mam nadzieję, że “to se ne vrati”. Zapraszam do galerii.
Trasa: Wisła - Wisła Dziechcinka - Kobyla - Wielki Stożek (978) - Kiczory (989) - Uwaczka - Kukuczka - Bukovec - Pìsek - Bahenec - Sedlo Gruniček (824) - Kyrkawica (973) - Wisła Łabajów - Wisła
Kategorie: Wycieczki rowerowe
Skomentuj (3)
31 sierpień 2008, 22:22
Chill out Suwalszczyzna
Zupełnie inny teren. Uderzający swoją łagodnością. W miejsce wysokich gór głębokie jeziora. Zamiast kilometrów podjazdów kilometry szutrówek. Hektary gęstych lasów zastąpione hektarami pól i pastwisk. Tylko kamienie zostały. Ale także zupełnie inne, nie ostre skalne odłamki, lecz wyszlifowane przez lodowiec otoczaki. Szare, pomarańczowe, czerwone…
Zupełnie inna jazda. Zamiast fulla o sporym skoku stalowy sztywniak. Ale nie o to tutaj chodziło. W końcu czas urlopu to czas odpoczynku. Rower przeplatany z grillowaniem i pływaniem łódką. Wszystko okraszone jakże innymi od wszystkich znanych, widokami. I może przez to tak pięknymi.
Jeden obraz to więcej jak tysiąc słów - zapraszam do galerii zdjęć.
Kategorie: Fotografia
Skomentuj (1)
18 sierpień 2008, 23:29
AM weekend Beskid Mały, Beskid Śląski
Pierwsza większa wycieczka tego sezonu - dwa dni w górach, nocowanie w schronisku, trasa obejmująca dwa pasma Beskidów - Mały i Śląski. To było coś. Pogoda dopisywała przez 75% czasu, pozostała część ciężka, ale też mająca swój urok. Zaczęliśmy w Suchej Beskidzkiej, na początek pokonać trzeba było Pasmo Żurawnicy, które początkowo swoim charakterem przypomina mocno Beskid Makowski. Na szczęście szybo zaczyna się ciekawsza jazda - singiel w rejonach skałek to coś pięknego, dalszy zjazd również. Przejeżdżamy przez Krzeszów, i kierując się ciągle czerwonymi oznaczeniami zdobywamy Leskowiec. W schronisku uzupełnienie sił witalnych, i dalej już praktycznie bez postojów pędzimy na Przełęcz Kocierską, gdzie czeka na nas gorący obiadek. W knajpie meldujemy się tuż przed uderzeniem deszczu. Gdy przestaje padać ruszamy dalej, początkowo czerwonym, dalej niebieskim i na końcu żółtym szlakiem. Niestety po pół godzinie spokoju znów zaczyna lać - i jest tak już prawie do końca dnia. W szczególności zapamiętać dał się przjazd przez szczyt Jaworzyny - w chmurze. Widoczność 5 metrów, wilgotność 100%, i zupełna cisza - nie licząc odgłosu padającego deszczu. Uderzało w psychikę… Do schroniska na Magurce Wilkowickiej docieramy w zupełnych ciemnościach, kilka minut przed godziną 22. Drugi dzień rozpoczął się szybkim zjazdem do Bielska Białej, gdzie obecna ekipa ewakuowała się na pociąg, ja natomiast ruszyłem na Szyndzielnię, na spotkanie z kolejnymi kumplami. Trasa drugiego dnia to klasyk Beskidu Śląskiego, z Szyndzielni błyskawicznie przenosimy się na Klimczok, dalej masakryczny początkowo zjazd niebieskim szlakiem do Szczyrku, gdzie urządzamy sobie dłuższy popas, przed zdobywaniem jedyną słuszną drogą najwyższego szczytu Beskidu Śląskiego. Mówię oczywiście o Skrzycznem i wyciągu ;) Ze Skrzycznego kierujemy się na Magurkę Wiślańską, pokonując po drodze Malinowską Skałę i Zielony Kopiec. Z Magurki świetnie widać ogrom spustoszeń wśród beskidzkich lasów - to co robią leśnicy (może lepiej - drwale) przechodzi ludzkie pojęcie. Koniec końców docieramy na Magurkę Radziechowską, skąd czerownym szlakiem, a potem mocno opadającą stokówką z olbrzymimi ilościami błota docieramy do małej wioski w pobliżu Węgierskiej Górki. Korzystając z 10 minutowego skrótu podpowiedzianego przez lokalesa jedziemy do Węgierskiej, skąd pociągiem wracamy do Katowic… Zapraszam do galerii.
Trasa: Sucha Beskidzka - Zembrzyce - Żurawnica (724) - Krzeszów - Leskowiec (922) - Łamana Skała (929) - Przełęcz Kocierska - Przełęcz Cisowa - Jaworzyna (864) - Tresna - Czernichów - Międzybrodzie Bialskie - Magurka Wilkowicka (909) - Łysa Przełęcz - Bielsko Biała - Szyndzielnia (1028) - Przełęcz Kowiorek - Szczyrk - Skrzyczne (1257) - Malinowska Skała (1152) - Zielony Kopiec (1152) - Magurka Wiślańska (1140) - Magurka Radziechowska (1108) - Glinne (1034) - Przybędza - Węgierska Górka
Kategorie: Wycieczki rowerowe
Skomentuj (3)
06 sierpień 2008, 21:24
