Artykuły

Kategorie

Tereny

Nowości

Linki

Archiwa

Wyszukaj


Kontakt

6.0  

Powiadają, że wystarczy bardzo chcieć, a cały świat po cichutku pomaga realizować to co sie chce. Od dłuższego już czasu chciałem stać się wreszcie szczęśliwym posiadaczem fulla. Dodatkowo, po tym jak miałem okazję pobujać się na Giancie Trance wiedziałem już czego chcę - Maestro. Jednak ceny zawsze były zbyt zaporowe. Aż w końcu… Trafiła się okazja, właściwe miejsce właściwy czas. Od kilku dni posiadam rower z wymarzonym zawieszeniem i to nie byle jaki - Reign 2 (fotka całości). Może skończę na tym, bo po dzisiejszym docieraniu sprzętu sam miód leje mi się z ust w stronę roweru. Zamiast pierwszych wrażeń zacytuję dialog z kumplem, z którym spotkałem się dziś w sklepie rowerowym:

Po dokładnym zgnojeniu roweru (”męskich nie było?” itp.) wychodzimy na zewnątrz - Ja i Marek:

M: Czterozawiasy są kijowe, szybko luzy łapią.
J: …
M: Daj się przejechać.
J: Masz.
M (po chwili): Ty, no fajnie ci ten tył pracuje.

Kijowe są ;)

Kategorie: Blog, Sprzęt Skomentuj (11) 06 kwiecień 2008, 02:50


Wieczorne kręcenie  

Wieczorne kręcenie - galeria

W ramach oswajania czterech liter z siodełkiem przejechałem już około 70 km, rozbite na dwie wieczorne wycieczki. Powiadają, że przez pierwsze 100 - 150 km tyłek przyzwyczaja się do siodełka. W moim przypadku wypadało by to nazwać miłością od pierwszego wejrzenia. Siodełko jest rewelacyjne, polecam każdemu kto będzie miał okazję je kupić. Obie wycieczki, o których wspominałem odbyły się wieczorem, tak że wracałem już zupełnie po ciemku (lampki oczywiście mam, Batmana nie udaję) Na pierwszej z nich nie zrobiłem żadnego ciekawego zdjęcia, przynajmniej tak mi się wydaje. Ponadto wszystkie fotki z tej wycieczki powstały niemalże w jednym miejscu, nie ma żadnej chronologii. Druga wycieczka jest lepiej udokumentowana - dzisiejszą galerią. W dodatku chciało mi się bawić i fotki są w technice HDR (ale nie porównujcie mnie proszę z jakimiś hadeerowymi wyjadaczami) - mają dużo kolorów, dużo szczegółów i dużo kilobajtów. Proszę o cierpliwość podczas ładowania ;)
Zapraszam do galerii…

Kategorie: Fotografia, Sprzęt Skomentuj (1) 07 wrzesień 2007, 00:56


318 gram szczęścia  

Nowe siodełko.Udało mi się kupić siodełko! Swojego czasu umyśliłem sobie, że kolejnym siodełkiem jakie kupię będzie WTB Rocket V, lub Tioga Mc Groove, jednak bliższe mi było to pierwsze - szczególnie, że cieszy się ono dobrą opinią na mtbr.com. Dodatkowo, Trance na którym miałem okazję przejechać się na urlopie w Szczyrku miał to siodełko i bardzo przypadło mi do gustu. Tak więc decyzja zapadła. Będzie WTB. I od razu zaczęły się problemy. Tego siodełka nigdzie nie ma! Tzn. jeden ze sklepów internetowych ma je w swojej ofercie, ale cena jest zdecydowanie zbyt kosmiczna jak na mnie. W sumie trzy dni zajęła mi operacja kupowania siodełka. Dwa pierwsze były bezowocnym poszukiwaniem, aż w końcu wpadłem na pewien pomysł i napisałem maila, do sklepu Twomark w Chorzowie, z propozycją - kupię siodełko w zbliżonej cenie (Twomark miał te siodełka na stronie oznaczone jako dostępne, niestety były dostępne tylko wirtualnie) i sklep zamieni to co kupiłem na to co chcę w jakimś rowerze. Przystali na to! W środę wracałem już do domu z nowiutkim siodełkiem, ściągniętym z Norco za 5 kawałków…

Suche fakty:

Model: WTB Rocket V OEM (odpowiednik Race, jednak z wyglądu przypomina model Team)

Kształt zbliżony do litery V, podłużne rozszerzające się zagłębiebie od środka do końca siodełka (Love Channel), na nosie od spodu wycięty jest otwór w plastiku aby zmniejszyć nacisk (Comfort Zone).

Pokrycie: Syntetyczne

Pręty: Cr-Mo

Wymiary: 130×260

Waga: 318 g (producent dla modelu Race podaje 315 g)

Wysoki współczynnik czadu ;-)

Kategorie: Sprzęt Skomentuj (1) 26 sierpień 2007, 23:59


Upgrade roweru, testów napędu ciąg dalszy….  

Po długaśniej przerwie, 10 czerwca znów wsiadłem na rower. Rower trochę odświeżony, ponieważ z nową klamką hamulca tylnego, linką do tegoż hamulca i co najważniejsze, nową kierownicą! Klamka to znany i lubiany Avid FR-5, linka nie mam pojęcia jaka, bo skombinowałem ją spod jakiegoś regału dawno temu, gdy pracowałem jednym z serwisów. Jest pokryta teflonem i niewiarygodnie giętka - wręcz jak sznurek. Do tego ma bardzo zdrową tendencję samoczynnego prostowania się. Oba te elementy bardzo pomogły pracy hamulca (LX 2004), ale niestety do ideału brakuje jeszcze czegoś i nie za bardzo wiem czego. Nie mogę osiągnąć takiego stanu, że naciskam klamkę, klocki dochodzą do obręczy i koniec. Zawsze pozostaje mi uczucie nieco gumowej klamki…

Z kierownicą sprawa ma się o wiele lepiej. Kupiłem kierę Tiogi, Taskforce FR. Jest szeroka (680), czarna i świetnie wygląda. Po zajęciu pozycji na siodełku czuję się jak w ciężarówce ;) . Kierownica jest superwygodna, nie sądziłem, że 4 cm w kazdą stronę będzie tak odczuwalne. Pomijając, że pierwszy ostry zakręt skończył się prawie upadkiem - rower zupełnie inaczej reaguje na kręcenie taką kierownicą - stwierdzam co następuje:

- przednie koło jest znacznie łatwiej wyrwać do góry
- podczas jazdy na stojąco mam o wiele lepszą kontrolę nad rowerem
- i uwaga: po dłuższej jeździe nie bolą mnie plecy!

Trzeci argument jest mocno subiektywny, ale naprawdę, pozycja jaką przyjmuję na rowerze musi być ciut inna niż dotychczas, bo po przejechaniu 20 kilku kilometrów mam ochotę jechać dalej, bez zatrzymywania się lub robienia dziwnych rzeczy na siodełku celem wyprostowania pleców i rozluźnienia mięśni grzbietu. Myślałem, że to wina złej długości mostka - a pomogła wymiana kierownicy.

W kwestii nowego napędu - działa nieskazitelnie, łańcuch wyczyściłem szejkując go benzynie nałożyłem nowy smar i śmigam. Mrowienie pod korbami ustało - i bardzo dobrze.

Na fotkach: napęd w całej okazałości, i rower w całej okazałości (z zaakcentowanym przodem i odświeżonym kokpitem ;)

Napęd Kokpit

PS. Wszystkie testy odbywały się w drodze do i z Katowic, oraz w lasach na Gliwickich Łabędach, gdzie pętla treningowa mojej Lubej zapisała się w gronie moich ulubionych ścieżek. Może kiedyś pokuszę się o zrobienie listy moich ulubionych tras.

Kategorie: Sprzęt Skomentuj (1) 12 czerwiec 2007, 20:57


Gruntowny test nowego napędu.  

W okolicach 24 maja udało mi się wreszcie złożyć rower - wymieniałem cały napęd plus pakiet. Z pakietem pobiłem chyba rekord - robiłem to sobie na koniec dnia, w serwisie w MK Bike’u i cała operacja (począwszy od zdjęcia starych korb, skończywszy na założeniu nowych tak abym do domu dojechał, gdzieś po drodze pakiet zmieniałem) zajęła mi równe 20 minut. Nowy napęd trzeba było solidnie przetestować - sprzyjającą temu okazją była wycieczka do Gliwic w sobotę (26.05). Zrobiłem w tym dniu łącznie 146.46 km. Po takim dystansie stwierdzam co następuje: jeszcze trochę oryginalnego smaru SRAMa na łańcuchu PC-48 zostało (warunki były pustynne), pakiet zaczął minimalnie cykać - trzeba będzie dokręcić. Dodatkowo, na początku wycieczki przy nacisku na lewą korbę, na biegach 3-5, 3-6 czułem mrowienie w pedałach, pod koniec było znacznie słabsze. Nie mam pojęcia co to było (napęd się musi do siebie dotrzeć?), mam nadzieję, że przejdzie zupełnie. Na fotkach niżej superfajne autościągacze firmy FSA do korb (nigdy mi nie zadziałały, ale wyglądają kozacko), duże liczby i trochę pornografii (jedyne obrażenia powstałe na skutek wycieczki… piekąca sprawa).

FSA Licznik Noga

Kategorie: Sprzęt Skomentuj (0) 30 maj 2007, 22:31


Starsze wpisy »
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape