Artykuły

Kategorie

Tereny

Nowości

Linki

Archiwa

Wyszukaj


Kontakt

Urlop - dzień 7.  

Urlop - dzień 7. Galeria.W jednym z ostatnich dni urlopu góry pokazały pazur. Potężna burza z gradem przetoczyła się tuż nad naszymi głowami. Wszystko zaczęło się standartowo - kolejka na Skrzyczne, dalej zielonym przez Malinowską Skałę w stronę Baraniej Góry. Zjazd zielonym szlakiem z Malinowskiej Skały jest kapitalny - techniczny, ale pozwala na rozwijanie rozsądnych prędkości. Niestety dalej zaczęliśmy pchać się na Zielony Kopiec, zamiast ominąć go maratońskim trawersem. Jedynie widoki wynagradzały nasz trud. Po drodze spotkaliśmy trzech rowerzystów pokonujących tę trasę w przeciwną stronę - pytali nas czy uciekamy przed deszczem. My niestety posuwaliśmy się w stronę deszczu. Hardkor rozpętał się w rejonach zabudowań pod Cieńkowem Wyżnim - całe szczęście, że znaleźliśmy dach nad głowę, nie chciałbym skończyć jak widziane wcześniej Nieźle Pieprznięte Drzewo… Dalszy zjazd do Wisły bardziej przypominał spływ pontonem niż wycieczkę rowerową. W Wiśle Czarne pyszny obiadek w molochowatym schronisku PTTK i powrót asflatem do bazy. Przez Salmopol… :/

Trasa: Szczyrk - Skrzyczne - Malinowska Skała - Zielony Kopiec - Cieńków Wyżni - Cieńków Niżni - Wisła - Przełęcz Salmopolska - Szczyrk (~36 km)

Zapraszam do galerii…

Kategorie: Blog, Wycieczki rowerowe Skomentuj (0) 23 sierpień 2007, 21:29


Urlop - dzień 5.  

Urlop - dzień 5. Galeria.Kolejny dzień urlopu przeznaczyliśmy na wycieczkę rowerową. Wycieczka wyszła całkiem spora (mogła by być jeszcze dłuższa, ale odpuściliśmy ostatni kawałek). Na początek wyjechaliśmy na Skrzyczne - tym razem wyciągiem, nie na rowerach, dalej popędziliśmy na Salmopol przez Malinowską Skałę. Sprytnym łukiem minęliśmy Malinów, co pozwoliło zaoszczędzić nieco energii potrzebnej do… wchłonięcia olbrzymich porcji naleśników w schronisku Biały Krzyż, poprzedzonych w dodatku rosołem z makaronem. Naleśniki były grzechu warte, dla Kasi wziąłem porcję z bitą śmietaną i okazało się, że jest ona własnej roboty, żadne spraye i inne cuda. Od samego początku wycieczki gdzieś w bliższej i dalszej odległości słychać było grzmoty, ale udało się nam uniknąć zmoknięcia. Z Salmopolu zrobiliśmy małe kółeczko przez Trzy Kopce Wiślańskie i Brenną z powrotem na Salmopol - znów w towarzystwie odległych burz. Swoją drogą burza w górach to musi być nieprzyjemne przeżycie, nie chciałbym oberwać jak drzewo na ostatniej fotce w galerii… Z Salmopolu stoczyliśmy się (w granicach 55 km/h) do Szczyrku.

Trasa: Szczyrk - Skrzyczne - Malinowska Skała - Przełęcz Salmopolska - Trzy Kopce Wiślańskie - Brenna - Horzelica - Grabowa - Przełęcz Salmopolska - Szczyrk (~38 km)

Zapraszam do galerii…

Kategorie: Blog, Wycieczki rowerowe Skomentuj (0) 18 sierpień 2007, 01:13


Urlop - dzień 3.  

Urlop - dzień 3. Galeria.Kolejny dzień urlopu upłynął pod znakiem zdobywania Skrzycznego - o zgrozo - na rowerach, a dokładniej rzecz ujmując najczęściej obok rowerów. Ja kiedyś już wchodziłem na tę górę, od strony Ostrego i powiedziałem sobie “nigdy więcej” ale… czego się nie robi dla ukochanej kobiety ;) Na szczęście ta jedna wycieczka przekonała także i ją do korzystania z niewątpliwego dobrodziejstwa jakim jest wyciąg krzesełkowy. I to pomimo wszystkich niesprzyjających okoliczności - z rowerem na krzesełku trzeba siedzieć samemu, raczej nie da się zamknąć zabezpieczenia, a Kasia ma lęk wysokości. Naprawdę ją podziwiam. Na górze nie zabawiliśmy zbyt długo ze względu na mocny wiatr. Ruszyliśmy zielonym szlakiem w kierunku Malinowskiej Skały, następnie w stronę Malinowa i omijając trawersem (znów droga maratońska) Malinów wylądowaliśmy na Przełęczy Salmopolskiej. Stamtąd zjazd asfaltowymi serpentynami do Szczyrku zakończył naszą króciutką wycieczkę.

Trasa: Szczyrk - Skrzyczne - Malinowska Skała - Przełęcz Salmopolska - Szczyrk (~25 km)

Zapraszam do galerii…

Kategorie: Blog, Wycieczki rowerowe Skomentuj (1) 15 sierpień 2007, 19:53


Urlop - dzień 2.  

Urlop - dzień 2. Galeria.Drugi dzień urlopu zaczął się gdzieś w środku nocy i w całości prawie upłynął na podróżowaniu. Najpierw pociągiem do Cieszyna a stamtąd po krótkiej przerwie na jedzonko i kawkę już na rowerach do Szczyrku. Jechaliśmy raczej z ominięciem najgłówniejszych dróg, przez Goleszów, w Ustroniu trawersem Lipowskiego Gronia (szła tamtędy trasa Bike Maratonu, tylko że w drugą stronę, nie zazdroszczę ;) ), Brenną i przełęcz Karkoszczonkę co zaoowocowało pchaniem rowerów pod górę. No ale cóż - bez przygód byłoby nudno! Nie obeszło się bez złapania gumy, ale cóż - jw. Na szczęście była to jedyna guma podczas całego urlopu. Na ścieżce trawersującej Lipowski Groń jakiś na oko ponad 70cio letni dziadek pogratulował nam formy - my jemu skrycie też… Ciekawe czy i mnie będzie się chciało w tym wieku z kijkiem po górach łazić. A może jeszcze będę na jakimś trekkingu ciupał po terenie??

Trasa: Cieszyn - Goleszów - Ustroń - Brenna - Przełęcz Karkoszczonka - Szczyrk (~42 km) + dojazd rano na dworzec PKP (~6 km)

Zapraszam do galerii…

Kategorie: Blog, Wycieczki rowerowe Skomentuj (0) 15 sierpień 2007, 18:47


Krótkie i sztywne  

Krótkie i sztywne - galeria.Plan kolejnej wycieczki zakładał objechanie trasy chrzanowskiego maratonu. Lekkim, turystycznym tempem - po co się spieszyć. Pogoda dopisała, nie było ani za zimno ani za gorąco, i równiutko o 9 ruszyliśmy w odchudzonym o jedną osobę składzie na start maratonu. 16 km asfaltu śmignęło w niecałe 40 minut. O 10 miała do nas dojechać urocza parka Trzebińsko - Chrzanowska (?) - niestety nie dojechała :/ Po półgodzinnej zabawie na huśtawkach i karuzeli ruszyliśmy w trasę sami, mając za przewodnika mapę i opis trasy z netu. Objazd poszedł gładko, aczkolwiek nie obyło się bez błądzenia. W pobliżu Żelatowej zrezygnowaliśmy nieświadomie ze wspinania się na sam szczyt na korzyść fajnego zjazdu czarnym szlakiem rowerowym (nota bene był dość prosty - przejechałem go przez nieuwagę na zablokowanym widelcu, potem jeszcze nie mogłem dziada odblokować). Samą końcówkę trasy też pogubiliśmy zupełnie i około 3 km wracaliśmy asfaltem. Generalnie na trasie było kilka fajnych zjazdów, i sporo podjazdów, a wszystkie - jak w tytule. Niby nic specjalnego - a jednak miła odmiana od Lipowca i Tenczynka.

Trasa: skomplikowana, opis tutaj: http://maraton.orly.vel.pl/ (pokonana z drobnymi odstępstwami ~43 km) + dojazdy (~33 km)

Zapraszam do galerii…

Kategorie: Wycieczki rowerowe Skomentuj (0) 29 lipiec 2007, 20:42


« Nowsze wpisy
Starsze wpisy »
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape