Artykuły
Kategorie
Nowości
- [Wycieczki pieszo rowerowe]
- Potrójne dostrajanie
- Piątek i niedziela
- 6.0
- Lipowiec z innej perspektywy
- He he Che-chło
- Pierwsza w sezonie
- Panoramicznie
- Deuter Race X Air
- Ostatnie 50 metrów
Linki
- all-mountain.pl
- bikeblog - Piotr Zarzycki
- bikeboard.pl
- bikertrzebinia.pl
- emtb.pl
- enduroriderz.pl
- ghetto-freeriders.blog.pl
- onthebike.com
- rower.com
- rowerowe.net
- southbike.pl
Archiwa
- maj 2008
- kwiecień 2008
- marzec 2008
- luty 2008
- grudzień 2007
- listopad 2007
- październik 2007
- wrzesień 2007
- sierpień 2007
- lipiec 2007
- czerwiec 2007
- maj 2007
- kwiecień 2007
- marzec 2007
- luty 2007
Wyszukaj
Kontakt
Piątek i niedziela
W piątek dwa tygodnie temu wiosna niczym Chuck Norris znokautowała wszystkich kopniakiem z półobrotu. 20 stopni, słońce i brak wiatru przywodziły na myśl raczej połowę czerwca niż początek kwietnia. Do pełni szczęścia nie brakowało dosłownie nic, ponieważ tak się złożyło, że w tym dniu miałem urlop. Grzechem było by więc spędzenie tego czasu w sposób inny niż jazda na rowerze - szczególnie, że rower jeszcze nowy ;) Niestety zmuszony byłem do samotnej jazdy, stąd też najsensowniejszym pomysłem było objechanie lokalnych ścieżek, składających się w czerwony szlak pieszy, tworzący pętlę obejmującą (mniej więcej) całe Jaworzno. Teren raczej prosty, ale po pierwsze - teren, a po drugie przejechanie całości powoduje pojawienie się na liczniku ponad 60 km. Ze względu na pewne ograniczenia czasowe nie przejechałem szlaku w całości, ale dystans ciut powyżej 50 km nie był wcale najgorszy. Kolejna wycieczka wypadła dopiero w ostatnią niedzielę, i w pewnym względzie różniła się od poprzedniej diametralnie - było zimno i mokro. Plan z którego nie wyszło absolutnie nic zakładał poranny wyjazd z ekipą do Kazimierza Górniczego (Sosnowiec), niestety deszczowy poranek nie nastrajał nikogo na jazdę. Znośnie zrobiło się dopiero po południu, i około godziny 15 wyruszyłem sam w stronę Sosnowca. Trasa, którą obrałem bardzo powoli zbliżała mnie do wyznaczonego celu, ale była dość ciekawą kompilacją rozmaitych ścieżek które lubię. Koniec końców do Kazimierza jako takiego nie trafiłem, ale zadowolony z jazdy, z dystansem 37 km wróciłem do domu. Przyszły tydzień zapowiada się bardziej interesująco… Zapraszam do galerii - wersja flash | wersja html.
Trasa 1: Czerwony szlak pieszy (tylko Jaworzno), Centrum - Grodzisko - Byczyna - Jeleń - EJ III - Łubowiec - Długoszyn - Sosina - Centrum (~50 km)
Trasa 2: Jaworzno Centrum - Dobra - Warpie - Osiedle Stałe - Długoszyn - Sosnowiec Maczki - Jaworzno Szczakowa - Dobra - Centrum (~37 km )
Kategorie: Wycieczki rowerowe
22 kwiecień 2008, 01:50
2 Odpowiedzi do “Piątek i niedziela”
sebas pisze:
22 kwietnia 2008 o
22:02
te jeziorka/stawy to pozostalosci po wyrobiskach? malownicze :)
apropos petli piatkowej, jaki % trasy realnie przejechales w terenie? ciekawi mnie to o tyle, ze w okolicach krk mimo bliskosci Jury i lasow, ciezko jest poskladac dluzsza petle wiodaca np w 80-90% terenem. bardzo ciezko
foxiu pisze:
22 kwietnia 2008 o
23:30
Tarka - w zasadzie Stawy Belnik, Tarka to nazwa całego kompleksu (w obecnej chwili ruin) - nie mam pojęcia, powstało to za Gierka więc bardzo możliwe że, te stawy są zupełnie sztuczne. A teraz już trochę późno aby kogokolwiek zapytać.
Sosina - tak, to zalana pozostałość po kopalni piasku.
Natomiast to w środku (Falloutowe klimaty) wygląda mi na jakiś system melioracji hałd w Sosnowcu (bo to już praktycznie Sosnowiec jest) które z roku na rok robiły się coraz bardziej grząskie. To kilka takich zbiorniczków połączonych kanałami. W zeszłym roku tego jeszcze nie było.
Co do pętli - z tego co przejechałem do asfaltem było może jakie 10 km. Gdybym przejechał cały szlak czerwony ubyło by około 3 km asfaltu (powrót z Sosiny byl po części asfaltowy). Akurat ten szlak jest bardzo przytomnie zaprojektowany. Zresztą, weź Google Maps i popatrz na Jaworzno, to nie jest “zbite” miasto, łatwo jest ułożyć pętlę w której asfalt będzie tylko przy przejeżdżaniu w poprzek jakiejś drogi.
Pozdro.
Zostaw komentarz