Artykuły

Kategorie

Tereny

Nowości

Linki

Archiwa

Wyszukaj


Kontakt

Skały Podlesickie  

Skały Podlesickie - galeriaSkały Podlesickie to miejsce zupełnie odjechane. Pod każdym, najmniejszym względem. To miejsce tak odjechane, że nam… nie udało się tam dojechać. W założeniach mieliśmy przejechanie trasy z Olsztyna do Zawiercia jak najciekawszymi szlakami. Można by to zrobić korzystając cały czas z czerwonych kreseczek, jednakże szlak ten wiedzie miejscami przez mało interesujące tereny - zdarza się asfalt, albo nudne szutry. Dlatego też postanowiliśmy korzystać naprzemiennie ze szlaków czerwonego i niebieskiego, które krzyżują się ze sobą dość często. Na samym początku oczywiście zgubiliśmy czerwony i podjechaliśmy jeszcze kawałek żółtym, ale okazał się być całkiem ciekawą opcją. Punktem zwrotnym dla całej wycieczki okazały się ruiny zamku Ostrężnik, z których nie dość, że nie zostało chyba zbyt wiele (udało się nam wypatrzyć resztkę muru na wysokiej skale) to jeszcze dokładnie tam pojechaliśmy zakładanym szlakiem niebieskim, tyle że w odwrotnym do zakładanego kierunku. Szlak na początku był świetny, potem niestety zrobił się beznadziejny aż w końcu zmienił się w asfaltową drogę. Najgorsze w tym wszystkim było to, że ciągle byliśmy przekonani o słuszności obranego kierunku. Okrutną prawdę odkrył Kartonier, w miejscu gdzie szlak wreszcie skręcał w teren:

- Chłopaki, czy my już tędy nie jechaliśmy? Jakoś tak podobnie tu jest.

Byliśmy gotowi wmówić mu, że tu wszędzie jest podobnie, jednak rzut oka na mapę rozwiał wszelkie nadzieje. Wróciliśmy prawie pod sam Olsztyn. Kwintesencją pecha była mocna gleba Kartoniera przy próbie skoku z hopy wykorzystującej jako najazd przewrócone drzewo. Obyło się bez strat w ludziach, ale wyglądało to nieciekawie. Aby nie było całkiem beznadziejnie udało nam się wskoczyć do auta w ostatniej chwili przed solidną burzą, która przetoczyła się nad Jurą. Gdyby takie coś złapało nas podczas jazdy w terenie to nie byłoby nam pewnie zbyt wesoło… Mam tylko nadzieję, że kiedy wybierzemy się na Skały Podlesickie kolejny raz (pewnie wczesną jesienią) to już nic nie pokrzyżuje na planów :) Tymczasem zapraszam do galerii.

Trasa: Olsztyn - Sokole Góry - Zrębice - Złoty Potok - Ostrężnik - Suliszowice - Siedlec - Zrębice - Sokole Góry - Olsztyn

Kategorie: Wycieczki rowerowe Skomentuj (0) 07 lipiec 2008, 19:23


Jurajska masakra  

Jurajska masakra - galeriaPierwsza tegoroczna wycieczka z Kasią w założeniach miała być lajtowym wypadem na Jurę Krakowsko - Częstochowską. Jak się okazało, była taka tylko w założeniach. Wszystko zaczęło się niewinnie, na stacji PKP w Rudawie, gdzie wytoczyliśmy się z pociągu na wprost zbyt dobrą pogodę. Niemalże bezchmurne niebo, do tego temperatura sporo powyżej czerwcowej średniej. Plan zakładał przejazd pod Maczugę Herkulesa i Zamek w Pieskowej Skale, niestety wyobrażenia Kaśki i moje o szczegółach tego planu odbiegały dość znacznie od siebie, a dodatkowo wszystko potoczyło się jeszcze innym torem. Pierwsza połowa wycieczki była mimo wszystko bardzo przyjemna, piesze szlaki na Jurze są bardzo interesujące, a dolinki którymi jechaliśmy - Będkowska i Sąspowska (w szczególności ta druga) bardzo urokliwe. Wszystko było by dobrze, gdyby wyprawa zakończyła się po dotarciu do planowego celu wycieczki. Niestety, trzeba było jechać dalej - do Krakowa, skąd pociąg miał zabrać nas do domu. Spod Krakowskiej Bramy do Krakowa wiedzie czerwony szlak pieszy, wg oznaczeń ma ciągnąć się przez 16 km - czyli niezbyt długo. Nam udało się jednak zgubić go dość szybko, i zafundowaliśmy sobie sporą dawkę jazdy Drogą Krajową nr 94 - zdecydowanie odradzam tą miejscówkę ;) Dotarcie do dworca PKP także zajęło nam sporo czasu, w szczególności że każda napotkana osoba proponowała inną drogę. W końcu na drodze, którą polecił nam taksówkarz spotkaliśmy sakwiarza z Jaworzna (sic!), który zaciągnął nas do upragnionego celu. Pozdrawiamy :) Na dworcu spędziliśmy dokładnie 4 minuty - w dodatku biegnąc na pociąg. Końcówka dała mocno popalić, i w pewien sposób stawiała całą wycieczkę w gronie tych niezbyt udanych. Mam nadzieję jednak, ze z biegiem czasu uda się zapomnieć wszystko co złe i z Jurą będą związane miłe wspomnienia… Póki co, zapraszam do galerii zdjęć, które na szczęście wyszły całkiem nieźle…

Trasa: Rudawa - szlak niebieski przez Dolinę Będkowską - Brama Krakowska - szlak żółty przez Dolinę Sąspowską - Sąspów - Pieskowa Skała - Ojców - szlak czerwony przez Doline Prądnika - Wielka Wieś - DK nr 94 do Krakowa - Kraków (~66 km)

Kategorie: Wycieczki rowerowe Skomentuj (0) 10 czerwiec 2008, 00:32


Tenczynek i dalej  

Tenczynek i dalej - galeria.W sobotę wybrałem się na rower około 15.00, z zamiarem objechania okolicznych ścieżek, skończyło się na przyzwoitym wyniku około 65 km i powrocie pociągiem z Krzeszowic… Przy okazji niejako znalazłem niesamowitą wprost ścieżkę po drodze do Lipowca. Aż wstyd się przyznać, że ścieżka ta to… żółty szlak pieszy, a mi jakoś nigdy wcześniej nie przyszło do głowy aby go nieco mocniej sprawdzić. Może dlatego, że zawsze jeździłem ciekawym dość szlakiem rowerowym przez Libiąż, który jednak mimo że znacznie dłuższy, może się schować w porównaniu do nowo odkrytego fragmentu. Ale idąc po kolei: zacząłem w Jaworznie, skąd dojechałem do Byczyny i wsiadłem w zielony szlak rowerowy. Początek tego szlaku jest nudny jak flaki z olejem, tzw. rowerowa autostrada - szeroki dukt leśny, w dodatku ktoś mądry postanowił utwardzić i tak bardzo dobrą drogę. Mam nadzieję, że tego nie wyasfaltują. Na szczęście w rejonie Osiedla Stella w Chrzanowie zaczyna robić się ciekawiej, pojawiają się pierwsze fragmenty singli. Radzę w tym rejonie nie pędzić na złamanie karku, tylko wypatrywać żółtego szlaku pieszego. Zaczyna się niepozornie, lecz już po chwili jedziemy dnem nieziemskiego wąwozu, wąską ścieżyną tuż nad strumyczkiem. Po kilkuset metrach sielskiego pedałowania szlak zaczyna trawersować strome zbocze wąwozu, kończą się przełożenia, rośnie ilość błota, trzeba zejść z roweru - mijamy ukryte w korzeniach drzewa źródełko. Po nim jeszcze kilkadziesiąt metrów ostrego pedałowania do góry i zaczyna się druga część atrakcji. Mocno opadający w dół wąziutki i gładki singiel, urozmaicony jedną czy dwoma hopkami. Końcówka jest naprawdę stroma, dodatkowo na ścieżce woda wyżłobiła głębokie koleiny. Dalsza część szlaku, którą dojeżdżamy do samego zamku Lipowiec, nie podnosi już aż tak poziomu adrenaliny, ale fragment prowadzący przez rezerwat Bukowica jest ciekawy i bardzo ładny. Do zamku w Rudnie można dostać się na wiele sposobów, dobrym rozwiązaniem jest trzymanie się dalej żółtego szlaku pieszego, ze względu na bardzo ciekawy zjazd do Wąwozu Simota. Po dojechaniu do Regulic zmieniamy szlak żółty na czarny rowerowy - raczej asfaltowy, ale atrakcyjny widokowo. Z zamku Tęczyn mocny zjazd w dół, w stronę Tenczynka i czerwonym szlakiem rowerowym do samego dworca PKP w Krzeszowicach. Fragmentu Lipowiec - Krzeszowice nie opisywałem zbyt dokładnie, ale nie ma w nim nic specjalnego (oprócz Wąwozu), jest po prostu przyjemny. Reasumując - każdemu mogę polecić tę trasę. Zapraszam do galerii

Trasa: Jaworzno - Jaworzno Byczyna - Chrzanów Os. Stella - Rezerwat Bukowica (Zagórze) - Zamek Lipowiec (Wygiełzów) - Wąwóz Simota (Regulice) - Nieporaz - Zamek Tęczyn (Rudno) - Tenczynek - Krzeszowice - - Jaworzno Szczakowa - Jaworzno (~65 km)

Kategorie: Wycieczki rowerowe Skomentuj (2) 30 maj 2008, 00:25


Page copy protected against web site content infringement by Copyscape