Artykuły
Kategorie
Tereny
Nowości
- Lot nad kukułczym gniazdem
- Skały Podlesickie
- Enduro, wersja deluxe
- 9° Celsjusza
- Jurajska masakra
- Bagna i mgły
- Tenczynek i dalej
- Ognisko integracyjne
- Wycieczki pieszo rowerowe
- Potrójne dostrajanie
Linki
- all-mountain.pl
- bikeboard.pl
- bikertrzebinia.pl
- emtb.pl
- enduroriderz.pl
- ghetto-freeriders.blog.pl
- onthebike.com
- rower.com
- southbike.pl
Archiwa
- lipiec 2008
- czerwiec 2008
- maj 2008
- kwiecień 2008
- marzec 2008
- luty 2008
- grudzień 2007
- listopad 2007
- październik 2007
- wrzesień 2007
- sierpień 2007
- lipiec 2007
- czerwiec 2007
- maj 2007
- kwiecień 2007
- marzec 2007
- luty 2007
Wyszukaj
Kontakt
Urlop - dzień 4.
Poniedziałek był dniem bardzo lajtowym. Długie spanie, późne śniadanko i wycieczka - tym razem piesza. Było ciepło, świeciło słoneczko (co miało swoje skutki ale o tym później). Plan zakładał wjazd na Skrzyczne, zresztą cóż w Szczyrku innego ;) Doczłapaliśmy do kolejki, zapłaciliśmy 18 zł za bilety na samą górę, przy okazji pytając panią w okienku jak wygląda kwestia jazdy z rowerami. Otóż rower jedzie za darmo, na odpowiedzialność ridera. Trzeba go sobie trzymać, najlepiej mocno - podobno komuś już spadł ;) Na Skrzycznem widoki takie sobie, wszystkie góry za mgłą. Ze szczytu wybraliśmy zielony szlak, jako najdłuższy wariant i zaczęliśmy iść na dół. Właśnie podczas tego spacerku obudziła się ukryta moc słonka, które przez dwie i pół (może 3) godziny przygrzewało mi cały czas z jednej strony w kark. Piekąca sprawa… Szlak zielony jest po prostu kapitalny, w przynajmniej połowie prowadzi wąskim technicznym singletrackiem, w pewnych miejscach jak na moje umiejętności nieprzejezdnym - tak ciasne switchbacki widziałem do tej pory jedynie na plakatach ze znanymi freeriderami… (dla mało zorientowanych co to switchback - link). W okolicach Lanckorony zaczęliśmy wyraźniej odczuwać głód, więc przyspieszyliśmy kroku i dotarliśmy do restauracji w centrum Szczyrku, gdzie rzuciliśmy się na pyszną pizzę…
PS. Przesyłam niezobowiązujące pozdrowienia dla kelnerki, którą nazwałem wredną, ponoć nieco głośniej niż mi się zdawało :P
Trasa: Szczyrk - Skrzyczne - Szczyrk (pieszo, szlak zielony ~5km)
Kategorie: Blog
17 sierpień 2007, 22:57
Zostaw komentarz